in Ludzie

TAK JESTEM INTROWERTYKIEM

at
tak-jestem-introwertykie

Bill Gates jest introwertykiem.
Hans Christian Andersen był introwertykiem.
Albert Einstein był introwertykiem.
William Shakespeare był introwertykiem.
Barbara Streisand jest introwertykiem.
Ja też nim jestem.

***

Dziwny, odmienny, niepasujący do świata, odludek,
samotnik, ponurak… to tylko kilka określeń, jakie są przypisywane introwertykom. Odkąd odkryłam, że należę do tego typu osobowości, wszystko wokół krzyczało, że jestem gorsza.
Żyjemy w ekstrawertycznym świecie.
Ceni się pędzenie od jednego zajęcia do drugiego i kontakty z mnóstwem
ludzi. Towarzyskość, otwartość, gadatliwość, aktywność, spontaniczność, a
nawet impulsywność i ryzykanctwo. Te cechy uważane są za normalne. Na
topie są sporty ekstremalne, podróże, selfie, portale społecznościowe,
krzyczenie: JA, JA – wszystko, co wymaga ożywionych kontaktów
społecznych i stawiania siebie w centrum uwagi.
Ten świat, który pędzi coraz szybciej i jest coraz głośniejszy, jest stworzony przez i dla ekstrawertyków.
To fragment wpisu zatytułowanego „O życiu introwertyka w ekstrawertycznym świecie”. Przyznam, że mocno utkwił mi w głowie, jest naprawdę dobry i cholernie PRAWDZIWY.
Myślałam, że zażegnaliśmy już myślenie typu: Introwertycy to dziwacy… myliłam się. Ludzie niewiele wiedzą na temat introwertyzmu i łatwo kierują się mitami na jego temat. Jakiś czas temu trafiłam na świetny tekst, o którym już tutaj na blogu wspominałam. Mowa o wpisie na blogu „Króliczek doświadczalny”, gdzie autorka dzielnie obala mity na temat introwertyzmu. Na głos mówi, czym introwersja NIE JEST. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tego tekstu tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że należę do tej grupy osób. Mało tego! Wreszcie przestałam myśleć o sobie jak o niepasującym kawałku puzzli, który nie potrafi odnaleźć się w tym świecie.Nie będę dziś pisać o tym, czym introwersja jest, czym nie jest, jak rozpoznać czy jesteś ekstrawertykiem, introwertykiem, a może ambiwertykiem…
Takich tekstów w internecie jest masa. Ja podsyłam Wam linki do dwóch, które szczególnie przykuły moją uwagę. Uważam, że oba są bardzo prawdziwie i trafiają w sedno tematu. Po przeczytaniu ich biłam brawo w  stronę ekranu, naprawdę. Długo szukałam czegoś, co trafnie opiszę moją sytuacje, a przy tym doda mi odwagi i pewności siebie. Teraz śmiało i głośno mówię, kim jestem i nie wstydzę się tego!

„19 mitów o introwertykach – oto czym NIE jest introwersja!” – KLIK
+ 4 typy introwertyków. Którym jesteś? – KLIK 

„O życiu introwertyka w ekstrawertycznym świecie”- KLIK

Twoja sprawa czy po przeczytaniu tego wpisu wyłączysz zakładkę i wrócisz do przeglądania Facebooka, czy może znajdziesz troszkę czasu, by bardziej zrozumieć mój dzisiejszy tekst, mój świat, mnie samą i klikniesz powyższe linki.

Co mnie zainspirowało do napisania tego wpisu?
Piosenka. Tak dobrze czytasz 🙂
A dokładniej komentarz pod nią: Hymn introwertyków. Klasyk wszystkim dobrze znany: Myslovitz – długość dźwięku samotności. Pamiętam jak na jednym z „lajwów” Naruciak (YouTuber) włączył tę piosenkę i bardzo się nią zachwycał. Trochę mnie to zdziwiło, piosenka taka sobie, a przecież bardzo lubię i szanuję gust muzyczny Adama, siedzimy w tych samych klimatach. Coś mnie pchnęło by jeszcze raz na spokojnie wsłuchać się w nią. Wiedziałam, że w tak oklepanej piosence musi być coś wyjątkowego, musi być coś, czego ja nigdy wcześniej nie dostrzegłam. Nie myliłam się. TEKST…
Tekst, który tak bardzo opisuję nas introwertyków, który tak bardzo uderza do głowy i serducha! Zakładam nocą słuchawki i chłonę każdy dźwięk i każde słowo.

[…] Wiesz, lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę

Noc, a nocą gdy nie śpię
Wychodzę choć nie chcę spojrzeć na
Chemiczny świat, pachnący szarością
Z papieru miłością, gdzie ty i ja
I jeszcze ktoś, nie wiem kto
Chciałby tak przez kilka lat
Zbyt zachłannie i trochę przesadnie
Pobyć chwilę sam, chyba go znam…

Uwielbiam przebywać z ludźmi, ale zawsze potrzebuję chwili dla siebie, sam na sam. Wtedy prawdziwe odpoczywam, ładuje wewnętrzne akumulatory. Nie jestem nieśmiała, trochę trudniej nawiązuję mi się znajomości. Nie lubię rozmów „o niczym”. Wolę słuchać nić mówić, ale na życiowe, głębokie tematy potrafię się mocno rozgadać. Nie potrzebuję setek „przyjaciół”, wystarczy kilku prawdziwych, oddanych. Męczy mnie hałas, tłumy, ale potrafię świetnie się bawić i szaleć do białego rana 😛
Nie zawsze potrafię wyrażać emocje i uczucia, tłumię wszystko w sobie, aż w końcu daje temu upust w pisaniu, Muzyce, Tańcu.NIE mam depresji!
NIE jestem aspołeczna!
NIE jestem dziwakiem!
NIE jestem samotnikiem!
NIE jestem gorsza!TY też nie jesteś!
Introwertyzm i ekstrawertyzm to dwa różne temperamenty, warunkujące sposób odbierania świata, jednak nie oznacza to, że któryś z nich jest gorszy lub lepszy.
Nie daj sobie niczego wmówić!
Znaj swoją wartość. Nieważne, do której grupy się zaliczasz, nie wstydź się tego, kim jesteś i szanuj innych!
Nie udawaj kogoś innego, tym samym nie wywieraj presji na kimś, żeby był inny!
Wszyscy się uzupełniamy 😀

Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Każdy z nas ma inne patrzenie na świat, nikt nigdy nie jest w 100% introwertykiem czy ekstrawertykiem. To jest właśnie piękne!
Nie patrz na ludzi przez pryzmat tego, czy są intro- czy ekstrawertykiem, jeśli kogoś lubisz, znasz, dobrze czujesz się w jego towarzystwie, to nie ma znaczenia.

Tym akcentem zakończę ten trochę chaotyczny wpis… w sumie w mojej głowie od zawsze panuję jeden, wielki CHAOS.

GDZIE ZAJRZEĆ?

Oczami nastolatki – KLIK
Snapchat —> xmarcyniax tutaj trochę prywaty :*

 Marcelina

Marcelina Grysztar