in Ludzie

KORTEZOMANIA – ZAKOCHANA W MUZYCE PO RAZ KOLEJNY

at
kortezomania-zakochana-w-muzyce-po-raz

Podkład do czytaniaKLIK

Koncert, wieczór, lekkie światełka gdzieś w oddali. Wolnym krokiem wkraczam na salę. Wzrokiem szukam wolnego miejsca najlepiej gdzieś z boku, tak żeby nie rzucać się w oczy. Niecierpliwie kręcę się na swoim miejscu, w głowie obliczam, ile minut już tu siedzę, bezczynnie. Ludzi przybywa, czuję się trochę dziwnie. Dookoła słychać szeptanie, śmiech, rozmowy, dźwięk przesuwanych krzeseł. Nagle gasną światła, robi się cicho… aż za cicho. Słychać każde przełknięcie śliny, oddechy, każdy nawet niewielki ruch odbija się echem. Jest. Zaczęło się.
Kolorowe światełka padają na postać, która trzyma gitarę. Chyba się przywitał, ale ze zdenerwowania nie słyszę…
Pierwsze dźwięki gitary, potem wchodzi głos, napięcie rośnie. I wtedy człowiek oddaje się Jej w pełni. Muzyka. Czuję, jak powoli odpływam. Kocham moje zasłuchanie się, kocham ten stan. Drżenie rąk, niepewność co właśnie się wydarzy. Błogostan duchowy. Emocje przechodzące przez całe ciało skaczące od smutku, po euforię. Męski, głęboki głos powodujący ciary na całym ciele. Co to?… łezka, malutka spływająca po policzku. Gdzie podziali się ludzie? Jestem tylko ja i Muzyka, mój mały intymny świat. Znam tekst, chyba zaraz zacznę śpiewać. Pan z gitarą, tak niewiele, a jednak dużo. Słucham, rozwalona emocjonalnie…
Najlepszy moment: Ludzie z lodu moja perełka, wyjątkowa i niepowtarzalna, słyszę ją teraz na żywo. Chwilo, trwaj!

***
Zobacz, tysiące ludzi z lodu,
siedzi na schodach
i w miejskim słońcu iskrzy się.

Widok, zapiera mi dech.
Trudno obojętnie przejść.
Tłum, gapi się.
Chce mieć, choć kilka zdjęć.

Zobacz, topnieją ludzie z lodu.
Tracą rysy,
powoli w słońcu garbią się.

Stań, do końca patrz.
Nie zobaczysz, ich drugi raz.
Topią się, tracą treść.
Giną, dzielą, rozpływają się…
***
Siedzę w jakimś zaczarowanym świecie, zahipnotyzowana. Niesamowity spokój i wyciszenie. Nie ma pośpiechu, stresu, krzyków, kłótni, budzika. Muzyka kojąca duszę… o tak.
Zbliża się koniec, a ty pragniesz więcej i więcej. Powrót do rzeczywistości. W głowie toczy się bój: Nie chcę, nie… jeszcze nie teraz. Trochę nie dowierzam, co się właśnie stało, gdzie ja byłam? Gdzie jest tak pięknie?
Światła znów się zapalają, mrużę oczy. Słychać szmery kierujących się do wyjścia ludzi, a ja? Siedzę, moje ciało się buntuję, nie chcę iść. Trochę otumaniona próbuję dojść do siebie. W końcu wstaję z miejsca, coś pcha mnie, by podziękować i pogratulować artyście, ale brak słów. Jedyne, na co mnie stać to ciche: Dziękuję.
Tak to koniec. Mogę iść do domu. Idę, jeszcze trochę tanecznym krokiem. W głowie chaos pełno dźwięków, nadal to czuję. Po dłuższej chwili wraca szary świat, pora zejść na ziemię. Dlaczego? Przecież było tak dobrze.

Kim jest Kortez i jak to się zaczęło?

Mówią o Nim „poeta w dresie” czy „romantyczny blokers”, dla mnie to artysta przez wielkie „A”. Moje serducho podbił piosenką pt. „Ludzie z lodu”, kiedy to zakochałam się od pierwszego usłyszenia. Katowałam tę piosenkę tygodniami, za każdym razem zachwycając się coraz bardziej. Codziennie przed snem zakładałam słuchawki i odpływałam.
Zapragnęłam więcej.
Kolejna piosenka „Od dawna już wiem” dotknęła tak bardzo, że przy słuchaniu popłynęły łzy.
Niesamowity, piękny, oryginalny i niepowtarzalny głos. Teksty cholernie prawdziwe. Hipnotyzująca muzyka, prawdziwa magia, której nie da się opisać słowami…
Kiedy dowiedziałam się o tym, że we wrześniu 2015 roku ma wyjść Jego płyta, myślałam, że oszaleję. Niecierpliwie przebierałam nogami, nie mogąc się doczekać. Dokładnie w dniu premiery wszystkie utwory znalazły się na  znanym wszystkim serwisie YouTube. Pamiętam, jak rzuciłam wszystko, w locie złapałam słuchawki i zamknęłam się w pokoju. Z lekkim drżeniem rąk, puściłam cały album. I tak poszło.
Piosenka za piosenką. Leżałam zahipnotyzowana, za łzami w oczach. Każdy tekst tak bardzo dotykał serca, pozwalał odpłynąć, zapomnieć o wszystkim. Nie mogłam wyjść z podziwu.
MAGIA.
Muzyka działa jak narkotyk – zaczniesz i nie możesz przestać. Uzależnia, ale nie można jej przedawkować. Bez Niej nic nie byłoby takie same, takie piękne. Bo przecież ile
niewysłowionych emocji może przekazać. To właśnie Ona ukazuję „to, co
jest niewyrażalne, lecz, o czym nie można milczeć”.
I właśnie tak działa Ta płyta: zaczynasz i nie możesz przestać.

Najbardziej w muzyce Korteza przemawia do mnie prostota. Gitara, głos i delikatne smaczki nadające piosence „to coś”. Muzyka idealna na wieczór. Przygotowujesz sobie gorące kakao, zakładasz słuchawki i odlatujesz, gdzieś daleko w nieznane. Kortez jest bardzo prawdziwy i szczery w tym, co robi. Wierzysz mu od początku. Każdy tekst trafia w serducho, prosty, prawdziwy, piękny.
Zdarzały się osoby, które pytały mnie: Jak możesz słuchać takich smętów?
Pamiętam jak sam Kortez w przerwie między jedną, a drugą piosenką zapytał: Dalej chce Wam się tego słuchać?
Fakt, muzyka Korteza nie jest dla każdego. Nie do wszystkich przemawiają te „smęty”. Chociaż zauważyłam jedną rzecz: Wiele osób, które na co dzień słuchają zupełnie innej Muzyki, nie mogło wyjść z podziwu. Zdarzały się komentarze typu: „Uwielbiam metal i mocne brzmienia, Ty sprawiłeś, że siedzę i płaczę”. Bo te piosenki takie są. Pomagają w ucieczce od szarej rzeczywistości, od problemów, od całego pośpiechu. Naprawdę ciężko mi  ubrać w słowa to wszystko, co czuję się słuchając Korteza.

Dlatego zostawiam Was sam na sam z jego albumem. Chcesz poczuć na własnej skórze magię tej płyty?
Wieczorem, czy w nocy usiądź/połóż się gdzieś w cichym kącie. Zadbaj o to, aby mieć ciszę i spokój (wiem, że to trudne, ale da się). Załóż słuchawki i daj się ponieść. Poczuj Muzykę całym swoim ciałem. Nie pożałujesz. Gwarantuję niezapomniane wrażenia 🙂
A nuż tak jak ja zakochasz się i następnego dnia skoczysz kupić Jego płytę. Ja już mam i dziękuję Bogu, że dał taki talent na ten świat. Człowieka, który codziennie pomaga mi spokojnie zasypiać. Czasem służy jako podkład do pisania albo lek na doła.
Dobrze, że jest jeszcze ktoś, kto tworzy taką Muzykę. Prawdziwą, od serca, z pasji.

ALBUM KORTEZA

A tak serio uwierzysz w to, co piszę, jak tylko usłyszysz pierwsze takty. Mała rada: Przygotuj chusteczki, mogą się przydać.
Kończąc chcę podziękować 🙂
Wam za to, że poświęcacie swój cenny czas na czytanie moich wpisów i Muzyce
Że po prostu jest.

Daj znać, czy słyszałeś kiedyś o Kortezie i co sądzisz o jego płycie 🙂

Marcelina

Marcelina Grysztar