in Motywacja&Inspiracja

RESET

at
reset

Ta sama poranna niechęć pójścia do szkoły, wokół te same twarze, ten sam czerwony bus pędzący przez rondo, które również niezmiennie zatłoczone, powodujące korki, przez które odczuwa się ten sam wstręt do komunikacji miejskiej, ta sama, przeszywająca, ciężka na duszy nuda, słuchając przez godziny tych samych bzdur, które zwą się edukacją i ponoć kształcą, te same pretensje o niepościelone łóżko po kolejnym, tym samym rannym biegu z językiem na brodzie, byle zdążyć, byle nie zaliczyć tego samego spóźnienia, ta sama popołudniowa kawa, która, chociaż aromatyczna z mieszanką monotonii traci na wyrazistości, te same drogi, te same cztery ściany, ta sama codzienność, ta sama ja, w tym samym wszystkim.


KSIĘŻNICZKA NA ZIARNKU GROCHU

Coś ewidentnie zaczęło uwierać.
Niby było dobrze, niby człowiek starał się w szarej codzienności odnajdywać kolory i faktycznie odczuwać zdecydowanie więcej pozytywnych emocji niż dotychczas, ale wciąż było coś, co powodowało ogólne zmęczenie życiem, jakiś wkradający się chochlik, który lubił napsocić w humorze, cwaniak doskonale wiedział jak zaatakować, znał czuły punkt… a może znała?


CWANIARA

Postanowiłam obudzić w sobie instynkt Sherlocka i rozwikłać zagadkę niewidzialnego sprawcy, który tak umiejętnie burzył moje działania, które miały przecież dążyć do poprawy jakości życia.
Kiedy na moment zdecydowałam się „wyjść” ze swojego życia, stanąć obok i spojrzeć na nie z nieco innej perspektywy, szybko dotarło do mnie z kim mam do czynienia.
Wszystko po krótkiej analizie zrobiło się nagle tak jasne.

RUTYNA.

Wpadając w pewną szablonowość ruchów, jakie każdego dnia popełniałam, ta zaczęła dawać się we znaki.
Weźmy na przykład aktywność fizyczną.
Ruch, endorfiny, świetny sposób na poprawę humoru i zadbanie o siebie, ogółem super sprawa. Jednak kiedy w podejmowanej aktywności fizycznej nie wprowadzimy różnorodności to:

a) tracimy na efektywności treningu,
b) nie podnosimy sobie poprzeczki, pomimo ruchu tak naprawdę stoimy w miejscu, za czym satysfakcja z wykonanego zadania maleje,
c) zwyczajnie zaczynamy się nudzić, wykonując po raz setny te same nudne pompki.

Banalny przykład, ale idealnie odnosi się do naszego codziennego życia, bo bacznie obserwuję i widzę, jak wielu z nas w taką wstrętną rutynę właśnie popada.
Możemy każdego dnia dbać o to, żeby nasze życie nie było nudne. Możemy urozmaicać sobie codzienność na wszelakie sposoby, ważne jednak, żeby próbować różnych rzeczy, nie trzymać się kurczowo jednej rozrywki, bo i ta z czasem stanie się nijaka.

Wszystko zaczyna się od drobnych rzeczy, małych kroczków.
Zrozumiałam to, nalewając sobie któregoś popołudnia kawy, do tego samego kubka, a żeby było śmieszniej znowu o tej samej godzinie.
Co w tym złego? Coś nie tak z ulubionym kubkiem w misie czy dobrze ułożonym planie dnia, co do godziny wręcz?
Nie, jednak działając tak dzień w dzień, nawet wypijanie kawy staje się czynnością wykonywaną mechanicznie, traci się na uroku samego delektowania się jej smakiem i chwilowego relaksu, zatrzymania się w pracowitym dniu. Natomiast widok miśków kojarzy się już tylko z myślą „No to teraz solidna dawka kofeiny i jedziemy dalej”.
Sami widzicie… a ja naprawdę lubiłam ten kubek 😛

Może nie jest to specjalnie wyszukany przykład i jakaś część z Was myśli: „No Cyśka, przerwy w pisaniu ewidentnie Ci nie służą, bo pleciesz już same głupoty”. Może. Jednak dojście do tego wniosku zainspirowało mnie do wielu zmian, a co za tym idzie, zupełnie nowych pomysłów 😉
Dlatego wracam do Was, wracam do pisania i z chęcią podzielę się swoimi mniej lub bardziej ciekawszymi obserwacjami, przemyśleniami zrodzonymi w mej skromnej główce. Będzie trochę o życiu, o śmierci, o ludziach, o niebie i wiele, wiele innych.
Zerkaj na „oczami nastolatki”, bo być może, odnajdziesz w tych tekstach siebie, bądź odkryjesz coś zupełnie nowego.
Nie wiem, próbuj i przekonaj się sam.


ZRYWAM Z TOBĄ 

„Hola, hola koleżanko! Nie ze mną te numery, jak widzisz nie nadajemy na wspólnych falach , dlatego zabieraj swoje manatki i zwijaj się stąd, bo nic tu po tobie.”
Padły z mych ust takie oto słowa i od tamtego czasu nie utrzymuję kontaktów z Rutyną.
Radzili, aby zerwać toksyczne relacje, a więc posłusznie idą za tymi jakże mądrymi słowami 😉

Szczerze mówiąc, nie wiem, kiedy moje życie nabrało innego tempa, ale jedno jest pewne: Podoba mi się to.
Z życia introwertyka, zakopanego pod kołdrą, średnio towarzyskiego, raczej nieśmiałego, wstydliwego i chyba tylko połowicznie otwartego na świat, obudziła się dziewczyna, która postanowiła założyć na plecy magiczny plecak i dać ponieść się przygodom. W swojej wędrówce skręciła w tę najbardziej intrygującą drogę, pomijając z tajemniczym wyrazem twarzy, ale i ze wzruszeniem ramion tabliczkę „Uwaga, droga prowadząca do chaosu (życia?), idziesz na własną odpowiedzialność”.

Poszłam, idę, odkrywam, smakuję, dostaje w twarz, poznaję nowe, idę, potykam się, latam, czuję, ryzykuję, nie boję się, boję się bardziej, idę, wpadał w dół, wychodzę ku górze, dotykam szczytów, paraliżuję mnie wysokość, oswajam ją, wciąż idę, uśmiecham się, płaczę, wzruszam się, wściekam, tupię nogami, kocham, nienawidzę, nieustanie idę – żyję, jest OK.



WAKACYJNA ŁATWOŚĆ
 

Lato to przestrzeń. Tu możemy działać… oj zadziałać naprawdę wiele. Wakacje, urlopy, długie dnie, piękne noce. Pod nasze nosy podkładany jest przycisk reset, który niekoniecznie jest pójściem na łatwiznę, wręcz przeciwnie, potrzeba odwagi, by go nacisnąć.
Robimy to.
Potrzebujemy zmian, przerwania rutyny, nowych źródeł inspiracji, pragniemy oddechu.
Okazja jest wprost idealna, grzech nie skorzystać.
Czasami jest to czyste szaleństwo. Wyjeżdżamy gdzieś daleko, a może i jeszcze dalej. Odcinamy się od tego, co na co dzień, bądź zabieramy to ze sobą: ludzi, myśli, przedmioty. Wszystko zależy od nas albo ładujemy się w nieznane, albo trzymamy się bezpiecznej przystani, albo mieszamy to wszystko.
Im bardziej szalony mix, tym ciekawiej, dziwniej, może straszniej… dzieje się, to na pewno.

Osobiście wiem, że potrzebowałam tego bardzo.
Wyjechałam, byłam w przeróżnych miejscach z przeróżnymi ludźmi. Jednego dnia ściskałam kciuki za studentów, którzy jeszcze w nerwach dopinali sesje na ostatni guzik, następnego już czyściłam łódki wodą z Wisły, która, prawdę mówiąc, była brudniejsza od brudu, więc była to trochę syzyfowa praca, ale cóż… liczą się chęci! 😛

Odmiana. Wszystkie te miejsca, ludzie, przeżycia, były wręcz uwolnieniem mojej chaotycznej duszy artysty, która, chociaż nie jest miłośniczką podróży, czy też kimś wyjątkowo towarzyskim, potrzebowała zaczerpnąć innej, nowej energii.
Poczułam, że moje skrzydła urosły, poczułam w sobie chęć, poczułam siłę.


JEST DOBRZE

Pewnej nocy, jeszcze podczas mojego wyjazdu, leżałam na łóżku i patrząc w sufit, naszła mnie myśl: „Marcyśka… jest dobrze, cholera nawet bardzo dobrze!”
Zdałam sobie sprawę, jak wiele się zmieniło. Przeanalizowałam i podsumowałam ostatnie kilka miesięcy. Zerwanie z rutyną, chociaż momentami uciążliwe to zakończone sukcesem, a efektem ubocznym, było obudzenie jakiegoś nieco nieokiełznanego dzikusa, który z dnia na dzień nabiera coraz większej odwagi.
Odwagi do życia, pomimo wielu trudów, ciężarów, wewnętrznych blokad i głosów, które od czasu do czasu szepczą przekonująco, że w bezpiecznym pudełku było przecież tak komfortowo, że było przytulnie, że powinnaś wrócić…
NIGDY.

Nawet jeśli zaliczę bruk jeszcze wiele razy – próbuję, pokonuję lęki, zabijam strachy, otwieram serce i doceniam to, co daję mi Bóg, a On wie co dobre, On jedyny wie najlepiej.


ZRESETUJ 

Swoją głowę, swoje myśli, siebie, swoje życie.

Trwają wakacje, pesymiści płaczą, że połowa za nami (studenci pozdrawiają!), optymiści krzyczą o tym, że drugie tyle jeszcze przed nami (studenci pozdrawiają znowu!), ja po prostu korzystam, biorę to, co jest mi dane.
Wyciskam wszystkie możliwe soki i wypijam je ze smakiem 😀 
Wyrzuciłam wszystkie kalendarze, zegar odlicza czas jedynie od spotkania do spotkania – ludzi, których kocham, do których uwielbiam się uśmiechać, z którymi jest dobrze i lepiej ♥

Takie podejście mnie uwolniło, więcej we mnie spokoju, więcej wdzięczności, więcej życia chwilą – TU I TERAZ. 

Może czas zaryzykować? Może zrobić coś totalnie niepodobnego do siebie? Może zrobić obrót o 180 stopni?
Aura sprzyja szaleństwu, chcemy prawdziwego oddechu, ale potrzebujemy do tego nowego, innego powietrza.
Złapmy je!

Może… niedajmy się zwariować? 

Marcelina.

 

Marcelina Grysztar