in Ludzie

DRUGA TWARZ? CAŁA PRAWDA O MAKIJAŻU

at
druga-twarz-cala-prawda-o-makijazu

Przeglądając Instagram, raz na jakiś czas wyskakują mi fotki kobiet bez makijażu z tysiącem hasztagów typu:
#nomakeup #natural
Zdjęciom tym oprócz określonych hasztagów, towarzyszą nieraz opisy mówiące, że naturalność jest piękna, z przekazem, że piękno kobiety nie potrzebuje „pomocników”, słowa zachęcające inne dziewczyny, aby zdecydowały się na zrezygnowanie z makijażu bądź na ograniczenie go w jakimś stopniu, żeby nie wstydziły się prawdziwych siebie
Wszystko jest w porządku, aż do momentu, kiedy w opisie, komentarzu bądź reakcji na takie zdjęcie, pojawi się słowo ODWAGA.

Kiedy na własne oczy zobaczyłam takie słowa, gdy moje uszy usłyszały taką opinię, coś we mnie pękło.
Pierwsza myśl: Co jest? Jaka odwaga? Od kiedy pokazanie SIEBIE, 100 procentowo prawdziwego oblicza jest do cholery odwagą?!

Zaczęłam zastanawiać się, czy faktycznie u ludzi panuje takie przekonanie, że brak makijażu u kobiety to odwaga, że wstawianie zdjęć bez wcześniejszego nałożenia kosmetyków to czyn godny podziwu, poczułam, że w tym wszystkim coś na serio nie gra, że chyba zmierzamy w złą stronę.

Pora przyjrzeć się makijażowi z bliska.

NIE MUSISZ – MOŻESZ 

Na początku zwrócę się do Was kobietki, (w tym do samej siebie) ⇒ Nic nie musimy. 
Makijaż w życiu kobiet zaczął odgrywać bardzo poważną rolę. Nie wiem czemu, ale niektórzy już twierdzą, że jest to stały, nieodłączny element codzienności praktycznie każdej dziewczyny.
No przecież każda powinna się malować, nawet jeśli nie na co dzień, to na jakąś specjalną okazję, jak urodziny mamy, imprezę czy własny ślub.
Jak to wyjść takim „nieogarem” do ludzi? No halo?
Męczy mnie takie myślenie. Oczywiście wiemy, jak to jest w praktyce, dziewczyny zwyczajnie chcą się malować, mają wewnętrzną potrzebę pomocy naturze, ku podkreśleniu walorów, to wszystko jest jak najbardziej OK 😀
Musimy tylko pamiętać, o jednej ważnej kwestii, że bez względu na okazje, nasz makijaż ma wychodzić z własnych chęci czy potrzeb, nie dlatego, że ktoś bądź coś od nas tego wymaga, nie możemy czuć presji czy musu. W tym właśnie tkwi często problem, dziewczyny od dzieciaka są uczone, że piękno, nieskazitelny wygląd można sobie wykreować, domalować, że tak jest w życiu lżej i lepiej, że nam kobietom tak wypada i kropka.

Spróbujmy zmienić nieco nastawienie do makijażu, starajmy się, żeby zawsze był on w zgodzie z nami, bo wyglądać pięknie, ale nie czuć się w tym sobą to żadna przyjemność.

Po co ten makijaż?

Sporo obserwuję, czytam i rozmawiam z innymi dziewczynami. Nie będzie to żadne odkrycie, jeśli napiszę, że makijaż zwyczajnie dodaje pewności siebie!
Jako dziewczyna, która po kosmetyki sięga dość często, wiem jak parę ruchów gąbeczką czy pędzlem potrafi poprawić humor, serio 😀
Myślę, że większość dziewczyn od czasu do czasu musi nałożyć odważny kolor na usta i ruszyć odważnie w świat 😛
Osobiście miewam takie dni, kiedy myślę, że tylko kolor jest w stanie uratować mój nastrój i dodać motywacji do działania. Parę ruchów szminki i człowiek czuje się jak nowo narodzony!
Niekoniecznie trzeba wychodzić wtedy z domu, „do ludzi”, robię tak nawet, kiedy spędzam czas sama w pokoju z kocykiem, np. pisząc dla was nowy tekst.

Trzeba pamiętać, że makijaż jest dla nas, oczywiście w pewnym stopniu dla innych także, skłamałabym, że robię to zawsze i w 100% dla siebie, chyba każdy lubi się podobać innym? 😉

Skoro mówimy tu o wpływie makijażu na pewność siebie, warto zaznaczyć, że nie można jej totalnie uzależniać od obecności kresek na oczach, czy różu na policzkach. Pewność siebie trzeba budować przede wszystkim wewnątrz siebie, to w naszej głowie i serduchu musimy budować swoją odpowiednio wysoką samoocenę, wiarę w siebie i swoje możliwości czy akceptację tego, że ideałem nie jesteśmy (i nie będziemy nigdy).
Niestety wiele dziewczyn wpada w pułapkę i…

Niewolnice makijażu

Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Zdarza się, że kobiety gubią się w całym tym makijażowym szaleństwie, zaczyna nawiedzać ich mały chochlik, który z czynności, jaką jest malowanie się, robi proces nakładania maski, w której czuje się komfort, ale też ogromny smutek.
Odkąd zaczęłam się malować (a robię to, fakt faktem mniej lub bardziej udolnie :P) postanowiłam sobie jedno:
„Nie wpadnij Cyśka w pułapkę i nie wstydź się swojej naturalności”. Nie chciałam i nie chcę dopuścić się do takiego stanu, kiedy będę czuła opory przed przysłowiowym wyskokiem do sklepu po bułki bez tapety na twarzy. Nieważnie jak bardzo dobrze będę czuła się w makijażu i jak bardzo go pokocham, wciąż mam z tyłu głowy tę myśl, że swoją naturalność także trzeba pielęgnować i lubić się z nią, trzeba trzymać sztamę pomimo wybryków z jej strony w postaci niedoskonałości, blizn czy podkrążonych oczu. 
Do tej pory udaje mi się nie zwariować i mam szczerą nadzieję, że tak pozostanie.

Maska dająca komfort, ale wywierająca smutek, o czym mowa?
Nie ma nic przyjemnego w momencie, kiedy dziewczyna dobrze czuje się ze sobą już tylko, mając nałożone coś na twarzy. Bardzo niebezpieczny jest stan, kiedy wszystkie swoje kompleksy zaczyna pakować się pod warstwę podkładu czy korektora.

Wpis, który macie przed sobą jest o tyle trudny, że bardzo łatwo w nim generalizować.
Inną sytuacją jest, kiedy ma się problem z poważnym trądzikiem, bliznami czy deformacjami, a kiedy mamy do czynienia z ładną cerą popadającą w mus tworzenia na niej maski.

Tutaj musi zadziałać empatia, zanim pochopnie wydamy osąd, poznajmy sytuację, dowiedzmy się, jaki jest motyw takiego, a nie innego działania, nim podepniemy spotkaną na ulicy dziewczynę do segregatora o nazwie „pudernica”.
Nie wiemy bowiem, że dla tej danej osoby makijaż może być formą ratunku, oparciem, które naprawdę pomaga czuć się lepiej we własnym ciele.

W sytuacjach, kiedy nasza cera ma problemy, trzeba wdrążyć odpowiednie leczenie, pielęgnacje, a bardzo często po prostu akceptację, bo bez niej tak naprawdę ani rusz! Wszystko inne traci sens.
O szczegółach „naprawy” swojej skóry pisać nie będę, bo ten blog to nie zabawa w eksperta 😀 Odsyłam do dobrego dermatologa i trzymam kciuki za wszystkich z takowym problem, wierząc głęboko, że uda się wyjść z sytuacji 😉

Jeśli chodzi o zagubione kobiety, które pomimo pięknych cer, ładują na siebie niepotrzebnie duże ilości produktów, czując w tym wszystkim ogromną presję, a nawet już uzależnienie od makijażu, trzeba działać!

Jeżeli jesteś dziewczyną z takim problemem, musisz przede wszystkim zacząć od akceptacji siebie, potem musisz zrozumieć, jak pięknie jesteś stworzona, że ten makijaż, który nakładasz, jest super! ale twoja uroda jest jeszcze lepsza 😀
Dla Ciebie mam teksty, które mogą pomóc ⇒ AKCEPTACJA SIEBIE – KLIK OPAKOWANIE – KLIK

Jeżeli jesteś osobą, która jest świadkiem, wpadania w pułapkę drugiej osoby → REAGUJ!
Tylko, co w tym bardzo ważne – na spokojnie. Tekst w stylu: „Po co pakujesz tyle tego na twarz, ogarnij się!”, wiele nie zdziała.
Tu trzeba przede wszystkim spokojnej i delikatnej rozmowy, przedstawienia swojego punktu widzenia, bo to najczęściej dopiero z innej perspektywy widać problem.
Wiemy, jak to jest, odbicie w lustrze, które oglądamy co dnia, może być zupełnie innym obrazem niż to, co widzą inni wokół.
Dlaczego warto reagować?
Można uratować czyjąś cerę przed zniszczeniem nadmiernym używaniem kosmetyków, można naprawdę solidnie umocnić pewność siebie drugiej osoby, można wiele jej uświadomić i otworzyć oczy, na piękno wcześniej przez nią niedostrzegalne.

Ja to ja, Ty to ty

Skąd taki podtytuł?
Chcę wyjaśnić bardzo ważną rzecz. Różnorodność wśród ludzi jest fajna, wręcz magiczna, lubimy ją.
Dokładnie to samo jest z podejściem do makijażu, dla każdego jest ono czymś innym.
Dla jednej dziewczyny będzie to świetna forma wyrażania siebie, inna widzi w wizażu sztukę, dla osoby zajmującej się makijażem profesjonalnie, będzie to po prostu zawód, pasja, zajawka, dla innych zaś normalna poranna czynność, zmora albo przyjemność.

Dla mnie malowanie się jest bardzo przyjemną i relaksacyjną czynnością, lubię to. Tak samo postrzegam to jako formę wyrażania siebie, czy też sposób na podkreślenie naturalnej urody.

Z „reagowaniem” trzeba być bardzo ostrożnym, dlaczego?
Mam przykład z własnego życia, został mi kiedyś zarzucony przesadny makijaż na zdjęciu, co nawet mnie rozbawiło bo wyjątkowo ciemne usta zrobił mi filtr i obróbka 😛 Miałam wtedy podkreślone brwi i rzęsy, nic więcej. Zresztą zdjęcia czy filmy to dla wielu idealne pole do zabawy makijażem, to tam jest często miejsce na „przesadę”, na odważny kolor, na szaleństwo!

Kiedy zwróci mi uwagę przyjaciel czy brat, mówię ok, faktycznie gdzieś, jakoś mogłam się zapędzić, ale obca osoba?

DARUJMY SOBIE KOMENTARZE NA TEMAT CZYJEGOŚ WYGLĄDU!
Mam tu na myśli nie tylko makijaż, jego ilość czy kolory, ale także wysokość czoła, wielki czy zbyt mały nos, niesymetryczne oczy czy robiący się drugi podbródek.

Ludzie musimy luzować częściej szelki, a przede wszystkim nie bawić się w tym życiu w komentatora, który mówi innym, co jest nie tak w jego wyglądzie, co powinien w nim zmienić i jak nie wypada mu się uśmiechać, bo dziwnie marszy przy tym czoło, ludziska!
Nie tędy droga 😀

Ostatnio na profilu instagramowym pewnej YouTuberki wpadłam na komentarz, gdzie kobieta zarzuciła jej, że ta ma za wysokie czoło i (uwaga, uwaga to będzie dobre!) powinna nosić grzywkę, bo niedobrze to wygląda, swój komentarz usprawiedliwiała swoim zdaniem i prawem do wyrażania go. Uwierzcie kopara mi opadła!
Naprawdę nie wiem, co siedzi takim ludziom w głowach, prawo to ma każdy wyglądać, jak chce i czuć się pięknie patrząc do lustra, nie dla oklasków innych 😉

A jak to jest z facetami?

Większość mężczyzn, chłopaków, z którymi mam do czynienia (o dziwo są tacy, co ze mną wytrzymują :P) mówią konkretnie i wprost, że makijaż lubią, ale szpachlówkę tolerują już tylko na ścianie.
Nieprawdą jest to, że płeć piękna dba o siebie tylko dla facetów, mogą się niektórzy zdziwić, ale robimy to w większym stopniu dla siebie, dla dobra własnego samopoczucia.
Jednak nikt tu ukrywać nie będzie, że na randki dziewczyny zawsze dbają o nienaganny makijaż, dopracowany do ostatniej kreski 😀
Nawet spotkania na basenie niewiele zdziałają, kiedy to mamy do czynienia z produktami wodoodpornymi
(przykro nam Panowie, ale jak widać, nie łatwo nas przechytrzyć!).
Szkoda tylko, że niektóre dziewczyny błędnie sądzą, że te przesadne „cuda”, które na swoich twarzach tworzą, są ładne i faktycznie podkreślające ich urodę.
Mocne makijaże w guście mężczyzn nie leżą, chociaż to już kwestia indywidualna.
Wielu z nich zdecydowanie woli te naturalne dziewczyny, no ale kobiety znają już moc czerwieni na ustach czy też efekt kociego oczka, w szczegóły wchodzić nie będziemy, bo na blogu nastolatki chyba jeszcze nie wypada 😛

No dobra,a co w sytuacji, kiedy rolę się odwrócą? 
Tak, tak dobrze czytasz makijaż na twarzy mężczyzny to ponoć coraz częstszy widok!
Wcale nie mam tu na myśli makijażu scenicznego, do sesji zdjęciowej czy do roli w filmie, ale właśnie zwykłego, codziennego takiego, jaki spotykamy u kobiet.
Temat jest kontrowersyjny, ludzie dzielą się na przeciwników takich zabiegów, inni nie mają nic przeciwko, nawet chwalą, szanują odwagę do łamania schematów czy też podziwiają umiejętności.
Kiedy zadałam takie pytanie na mojej grupie na Facebooku (jeśli jeszcze w niej nie jesteś dołącz – KLIK), padła odpowiedź:
„wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś robi coś, co nie zagraża jego życiu ani bezpieczeństwu to, czemu mam się do tego wtrącać?”

Moim zdaniem słuszne podejście, nie ma sensu wtrącać się w czyjeś życie, skoro człowiek nie krzywdzi swoim działaniem innych. Fakt, muszę przyznać, że czynność ta raczej z męskością mi się nie kojarzy i osobiście jestem przeciwna, to przecież zabronić nikomu nie mogę. Jeśli mogę, to tylko poproszę: Chłopaki zostawcie makijaż na kobiecych twarzach!


Oszustwo?

Czy makijaż to oszukiwanie innych?
Samych siebie?
To zależy czy mamy kontrolę nad tym, jak i ile produktów nakładamy na twarz i czy stawiamy na podkreślenie czy maskę.
Oszustwo to zbyt poważne i mocno słowo, prawda jest taka, że powinno kochać się samego siebie zarówno z makijażem, jak i bez niego.
Inni powinni nas akceptować w każdym wydaniu, nie zawsze przecież wyglądamy jak milion dolarów, a stan nieogarnięcia raz na jakiś czas dotyka przecież każdego.
A czy wygląd ma aż tak duże znaczenie? 
Na pewno nie kocha się za niego 😉  Dlatego może nie skupiajmy na nim swojej największej uwagi, co?

Złoty środek, umiar i granice 

Chyba jak ze wszystkim w życiu ważna jest równowaga.
Wszystko jest dla ludzi, wynalazek, jakim jest makijaż to dobra rzecz, tylko nie traćmy głowy!
Poznajmy granicę, przejmijmy kontrolę i wrzućmy na luz 😀
Make up powinien być zabawą!

Jeśli budzą w nas sensację artykuły przedstawiające nieumalowane gwiazdy, a w tym konkurencje, która z nich wygląda gorzej, może pora się nad sobą zastanowić?
Jeśli na siłowni skupiamy się bardziej na wyglądzie, tym czy czasem podkład za bardzo nie spłynął, zamiast na efektywności wykonywanego treningu, może czas coś zmienić?
Jeśli ukrywamy siebie pod „maskami” wstydząc się prawdziwego ja, może warto otworzyć oczy na prawdę? Na piękno, które nie jest szminką?
Jeśli łatwo rzucamy oceną, widząc przesadnie pomalowaną dziewczynę, czy też mężczyznę z makijażem, może jednak lepiej zatrzymać się, zastanowić i ugryźć w język?

Brak makijażu to nie odwaga, to prawda, naturalność, to NASZE twarze.
Odwagą jest życie po swojemu, nie zważając na to, co powiedzą inni 😀
Odwagą jest życie wbrew narzucanym presjom ze świata, który tak często krzyczy o tym, jaki masz być, jak masz wyglądać i jaką drogą kroczyć.

Jara Cię makijaż? Maluj się!
Stawiasz na naturalność? Pielęgnuj ją!
Daj żyć sobie i innym, tak jak tego pragną 😀

Marcelina

Marcelina Grysztar