in Motywacja&Inspiracja

CZY SIĘ ODWAŻYSZ?

at
czy-sie-odwazysz

PRESJA
Im bliżej Nowego Roku, tym czuć ją coraz mocniej. Z każdej strony uderzają nas fale, które niosą ze sobą jedno przesłanie:
„W tym roku będziesz (musisz być) zajebisty!”

Zmiany, coś, co w życiu nieuniknione, coś, co jest tego życia nieodłącznym elementem. Czasami są zaplanowanie, innym razem wymuszone, niekiedy są jednym wyjściem z sytuacji i chcąc nie chcąc musimy się ich podjąć.
Aktualnie tkwimy w huraganie zmian.
Z każdej możliwej strony: internet, telewizja, radio, mama, ciocia, przyjaciółka, kolega z pracy… Wszystko i wszyscy huczą o jednym:
Nowy Rok ⇒ Nowy Ty!

Właśnie nastał okres, w którym to ludzie przypominają sobie, że żyją i w sumie wypadałoby…dobrze by było, coś z tym faktem zrobić.
Prawdopodobnie tym wstępem wielu z Was prędko wywnioskuje, że moje podejście, co do postanowień noworocznych jest raczej negatywne i średnio zawracam sobie tym głowę. Nic bardziej mylnego.
Zabieram się za ten tekst, siedząc jak na szpilkach, mając w głowie najbliższe cele do spełnienia i czując przez to podekscytowanie z jednoczesną okrutną niecierpliwością, wiedząc, że jeszcze sporo pracy przede mną, zanim to poczuję słodki smak spełnienia.

Skąd zatem ten negatywny wydźwięk pierwszych słów w poście? 
Bardzo nie podoba mi się podejście wielu ludzi do tematu zmian, wkurza mnie to, w jaki sposób postrzegany jest noworoczny start i przytłacza ilość błędów, które ludzie popełniają nieustannie, z roku na rok, tkwiąc w tym samym błędnym kole.
Wiem, bo sama w nim tkwiłam i dzięki Bogu się wyrwałam.
Przychodzę z pomocną dłonią, radą i wsparciem, nie chcę pozwolić na to, żebyś padł ofiarą żądzy perfekcji, nierealnych postanowień i rywalizacji o to, kto więcej, bardziej i szybciej.

To może po kolei.

Nasze pierwsze skojarzenia ze słowem zmiana?
Rewolucja, obrót o 180 stopni, fajerwerki i moment zapalenia się żaróweczki nad twoją głową, kiedy wpadasz na nowy, rewelacyjny pomysł, który odmieni ci życie raz a dobrze, oczywiście na lepsze.

Cóż, czasami może tak się zdarzyć, jednak ile to razy czuliśmy zawód, że TEN wyczekiwany moment, był jakiś taki blady, cichy, bez wyrazu?
Ile to razy nasza planowana zmiana, wielki wybuch okazywał się zapaleniem zapałki, na której ogień jak szybko się pojawił, tak szybko znikał?
No właśnie.
Lubimy szukać TEGO momentu, tego, który wszystko zmieni, tego odpowiedniego i wyjątkowego,
Nowy tydzień?
Nowy miesiąc?
Nowa pora roku?
Nowy rok… może kolejny już nowy rok?

Gdzieś siedzą w nas dwa przekonania, pierwsze mówi o zmianie, jako o czymś wielkim i spektakularnym, drugie, że aby coś faktycznie ruszyło, potrzebujemy specjalnej okazji, momentu jakby rzeczywiście było nam to potrzebne do efektywnego działania.
Swoje życie możemy zmienić w każdej chwili, 14 dnia miesiąca, w środku tygodnia i o godzinie 16:23. Tak bardzo szukamy swojego czystego początku, oczekujemy na nadejście tej chwili i cholernie często, koniec końców nie robimy absolutnie NIC, bo jak się okazuje, żaden moment nie jest odpowiedni.
Czekamy, czekamy, aż w końcu zaczekamy się na śmierć.

Każdy z nas jest inny, są zapewne też tacy, którym bez wyjątkowej daty, ciężko zabrać się do roboty choćby nie wiem co, być może mają zakorzenione w głowie, że inaczej się nie da. Jeśli zaliczasz się do tej grupy, proszę przemyśl sprawę. Spróbuj obrać nieco inną perspektywę, spróbuj zrozumieć, że nawet teraz, tak TU I TERAZ możesz wstać i zrobić coś ze sobą, ze swoim życiem, ze swoimi marzeniami.
Na własnym przykładzie pokażę Ci, że to możliwe 😀
Swoją przygodę z treningami, swoją małą rewolucję i podjęcie się wyzwania, jakim jest regularny ruch, podjęłam się totalnie spontanicznie, po prostu pewnego popołudnia stwierdziłam, że warto spróbować i nie wahając się ani jednej chwili dłużej zaczęłam działać. Może to była środa, może piątek? Może początek miesiąca, a może już jego schyłek?
Kto by się tym wtedy przejmował 😀
Mając w sobie chęć zmiany, odpowiednią dawkę motywacji i samozaparcia zrobiłam to!
Wstałam i poszłam poćwiczyć, tyle i aż tyle.
Nic wielkiego, krótki, lekki trening, zwykły szary dzień tygodnia, a jak się później okazało był początkiem sporej odnowy mnie, jako człowieka, był pierwszym krokiem do ogromnej zmiany. ♥

No dobrze, pora wrócić do samej kwestii Nowego Roku. Pomimo tego, że zacząć działać możemy w każdej chwili, nie ma co ukrywać, że okoliczności mogą być dla nas pomocą i motywacyjnym kopniakiem i właśnie tak traktuje ten cały noworoczny szał. Czerpię z niego ogrom sił i motywacji do działania, wyciągam z tej atmosfery nowego startu powiew świeżości, widząc masę ludzi, którzy zaczynają faktycznie ŻYĆ i inspirować każdym swoim ruchem. Coś wspaniałego!
Styczeń jest jednym z moich ulubionych miesięcy, kojarzy mi się z czasem, kiedy tak wielu z nas dostaje skrzydeł, energii i zapału do spełniania swoich celów.
Bardzo chcę, żebyś ty także wraz z rozpoczęciem 2018 roku, nabrał chęci i zabrał się solidnie za swoje życie, bo nikt inny za ciebie tego nie zrobi.

Koniec starego roku i początek nowego jest czasem podsumowań oraz nowych planów na przyszłość. Dobrze jest znajdować momenty na zrobienie sobie przerwy, na chwilę odpoczynku i analizę swojego życia na różnych płaszczyznach. Taką wędrówką w głąb siebie, na spokojnie jesteśmy w stanie stwierdzić, ile udało nam się osiągnąć, ile planów wcielić w życie, a także jakie błędy popełniliśmy, ile razy upadliśmy, a co najważniejsze ile razy znaleźliśmy siłę, aby powstać. To wszystko jest ważne, aby móc wyciągnąć odpowiednie wnioski i życiowe lekcje, a jak wiemy, bywa różnie: raz na wozie, raz pod wozem.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, usiądź któregoś wieczoru z kartką i długopisem, porozmawiaj sam ze sobą i spróbuj określić jak zmienił cię miniony rok, co się zmieniło wokół ciebie, czego nie udało się zrobić itd.

Nie wiem, czy to był dla ciebie dobry czas, nie wiem, czy określasz ostatnie 12 miesięcy, jako rok udany, spełniony, produktywny. Bardzo możliwe, że jest zupełnie odwrotnie, że nie działo się najlepiej, upadki, kryzysy, choroby, smutki, błędy, niespełnione marzenia…
Bez względu na to, jaki był 2017, proszę, abyś przeszłość zostawił za sobą. Ja wiem, nie zawsze się da, że od tego, co było, czasami nie jesteśmy w stanie uciec, jednak mimo to nie zaczynaj 2018 ze złym nastawieniem, z przekonaniem, że jak wtedy nie wyszło, to teraz czeka cię powtórka z rozrywki. Nastawienie jest tutaj kluczem.
Spróbuj wyciągnąć z minionego czasu jak najwięcej dobrego: piękne chwile, wspomnienia, sukcesy swoje i innych, spełnione marzenia, nauka nowych rzeczy, rozwój, uśmiechy na twarzach bliskich ci osób, a z gorszych momentów czerp lekcje, traktuj je jak małe potknięcia, które zdarzają się przecież każdemu. Uwierz, że często to właśnie upadki, fałszywi ludzie rzucający kłody pod nogi, są w stanie być naszym odrodzeniem, nowym początkiem, bo to właśnie dzięki temu przekonujemy się o ogromie własnych sił. To takie sytuacje dają nam najwięcej nauki, poznajemy swoją reakcję na porażki i budujemy mocną psychikę na przyszłość.

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE: JAK JE ROBIĆ? CZY WARTO? JAK WYTRWAĆ? 

Zaczynasz nowy rozdział, kolejne 12 miesięcy swojego życia, a to jak je wykorzystasz, zależy tylko i wyłącznie od CIEBIE.
Są ludzie, dla na których zmiana cyferki w dacie nie robi żadnego wrażenia, rozumiem to, każdy z nas ma prawo, żyć jak chce. Jednak tu wcale nie o cyferkę chodzi, a o szansę. Świeżą i pachnącą, jeszcze cieplutką niczym bułki w piekarni o poranku.
Dlatego osobiście uważam, że takie postanowienia to super sprawa i naprawdę mają one swoją wartość.
Ich sens jednak zależy od paru czynników.

1. Czy naprawdę tego potrzebujesz?
To pytanie musi zadać sobie każdy. Bardzo często tworząc postanowienia, kierujemy się, tym co przeczytamy w internecie, na różnych stronach czy blogach, tym co postanawiają sobie inny, bądź idąc na łatwiznę, łapiemy się oklepanych kwestii, byleby coś sobie zaplanować dla zasady.
Pomysły powinny wnikać z ciebie i twoich potrzeb, jeśli szukasz czegoś na siłę, widocznie nie jest ci to potrzebne.
Jeśli chcesz odnieść sukces i zrealizować to, co postanowiłeś, musisz poświęcić na to trochę czasu. Pomysły mogą przyjść w każdej chwili, jeśli ich nie zapiszesz, szybko uciekną z głowy. Ja też wiele razy z czystego lenistwa bądź przekonania, że żadne listy nie są mi potrzebne, plany przechowywałam w głowie, która jednak zawodziła, a pomysły zostawały zapomniane albo nie miały logicznego porządku. Zapisz swoje postanowienia, stwórz listę czarno na białym, niech karta zawsze przypomina Ci o tym, co chcesz zrobić, to dodatkowy motywacyjny plus.

2. 2017 też miał być TYM rokiem.
Pora na krótką analizę tego, co planowałeś rok temu. Ile z ubiegłorocznych postanowień udało ci się zrealizować? Jeśli jest to 50%, możesz być siebie dumnym, to naprawdę sporo wiedząc, jak często nasz zapał ucieka po kilku dniach.
Jeśli mniej – nie dołuj się. Niech to będzie tylko zastrzyk motywacji i myśl, że tym razem nie podasz się tak łatwo.
3. Cel celowi nierówny.
To jak wygląda twoja lista, jest niezwykle ważne. Kiedy siadasz do tworzenia postanowień, pamiętaj, żeby były one związane z różnymi sferami życia:  Szkoła, rozwój, relacje, zdrowie, duchowość itd.
Nie skupiaj się tylko na życiu prywatnym albo tylko na zawodowym, dobry jest zdrowy mix tego wszystkiego.
Kolejną ważną sprawą jest kolejność celów. Musisz ustalić swoje priorytety, określić to, co jest najważniejsze i co najbardziej chcesz w nowym roku zrealizować. Zaznacz je innym kolorem bądź zapisz w pierwszej kolejności, takim sposobem od początku skupisz uwagę na najistotniejszych sprawach, a pozostałe cele zaczniesz realizować później. Doskonale wiemy, że nie jesteśmy w stanie spełnić wszystkiego, jesteśmy tylko ludźmi nie maszynami do odhaczania kolejnych sukcesów.
Do tego pamiętaj, żeby każdy cel doprecyzować, tak zwiększysz swoją szansę na realizacje danego postanowienia.
Zamiast pisać, że: schudnę 10 kg
Zapisz: schudnę 10 kg i do końca roku będę ważyć 55 kg, każdego miesiąca zadbam o minus 2,5 kg 😀
Czujesz różnicę?
KONKRETY! Pamiętaj 🙂

4. Mierz siły na zamiary.
Proszę, nie oczekuj od siebie zbyt wiele, nie wywieraj na sobie niepotrzebnej presji i już na samym starcie nie bierz tego ciężaru, jakim mogą być nierealne cele. Tu nie liczy się ilość a jakość. Twoja lista może zaczynać się od punktu pierwszego i kończyć już na drugim 😀 Serio!
Zawsze w ciągu roku możesz coś dopisać, coś innego wymazać. Przecież życie tyle razy nas zaskakuje, jest tak bardzo nieprzewidywalne, że nasza lista często musi być w ruchu, i dobrze! Inaczej byłoby nudno.
Pamiętaj też, że nic nie musisz, jedynie MOŻESZ.
Nie bierz udziału w wyścigu szczurów, o to, komu wyjdzie lepiej, komu więcej osób będzie zazdrościć i kogo będą bardziej podziwiać, kto zrealizuje więcej, kto w krótszym czasie…
Marna rywalizacja niemająca żadnego sensu. To TY masz być z siebie dumnym, nie kolega z pracy, nie ciocia piąta woda po kisielu, nie sąsiedzi, nie inni ludzie!
Jesteśmy różni, dla jednego wyzwanie może być bułką z masłem, dlatego proszę też – nie oceniaj. Każdy musi przejść swoją własną drogę, nie nam oceniać innych ludzi, ktoś zrobi to o wiele lepiej tam na górze 😉
Nie zawsze jesteśmy dostrzec wszystko gołym okiem. Patrząc po sobie, wiem, jak dużo zmieniło się w minionym roku w mojej głowie i serduchu, właśnie z tego jestem cholernie dumna 😀
A opinia innych? Mam ją w nosie i tobie też radzę.

CHCĘ ŻEBY TYM RAZEM WYSZŁO.

Każdy z nas tego chce, naprawdę wiem, jak bardzo przygnębiający może by fakt, ze znowu zmarnowaliśmy swój czas. Ciągłe próby i w kółko ponoszone klęski. W tym roku może być inaczej, jeśli naprawdę weźmiemy się do pracy.
Parę dni 2018 roku już za nami, zapewne już kilka osób zaczyna łapać się za głowę z myślą: czas leci a ja nadal nic.
Spokojnie!
W tym wszystkim potrzebujemy zluzowania szelek i pamiętania o głębokim oddychaniu 😛
„Nie od razu Rzym zbudowano”, dlatego musimy pamiętać o metodzie małych kroków, tylko takim sposobem jesteśmy w stanie coś naprawdę osiągnąć. Bez wiary w siebie i swoje możliwości także możemy polec już na starcie. Dopóki nie zrozumiesz, że możesz, że jesteś w stanie, nie ruszysz do przodu. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, do jakich fantastycznych rzeczy jesteśmy powołani, to od Boga przede wszystkim należy czerpać siłę do życia. Jako osoba wierząca piszę to z głębokim przekonaniem, że: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”. Tak, nawet to, co wydaje ci się teraz absolutnie niemożliwe.
Człowiek to dzieło, pasja to dar, łącząc to ze sobą, można dokonywać czegoś wspaniałego, kolorować sobą ten świat i dawać coś od siebie innym. Może postaw na to w 2018?

Wyobraź sobie, że jesteś reżyserem swojego życia. W twoich rękach jest los filmu, który może obfitować w emocjonujące momenty, chwile wzruszeń, zwroty akcji… może być nawet nietypową mieszanką komedii, dramatu, horroru czy fantastyki.
Nawet jeśli nie każdy nauczy się dobrze swojej roli, zawsze można zaimprowizować, pozwolić sobie na spontaniczność i szaleństwo 😀

Postaram się swoimi treściami na blogu, FanPag’u czy grupie (o której więcej informacji niebawem na blogu) pomóc Ci czerpać z życia jak najwięcej, obiecuję dodać do twojego roku trochę uśmiechu i inspiracji do życia z pasją.
O moich postanowieniach pisać publicznie nie chcę, wytrwali przy mnie czytelnicy dostaną trochę smaczków 😀
Zdradzę tyle, że chcę dawać od siebie jeszcze więcej, chcę swoją skromną osobą pomagać innym i dawać przykład, że nawet taka prosta dziewczyna ze wsi jak ja, może coś osiągnąć.
Każdy może.

Ty mój Drogi Czytelniku masz duże możliwości, swój talent i czas, który jest jednak ograniczony. Warto obudzić się, zanim będzie za późno.

W 2018 odważ się żyć.
Żyć prawdziwie, z pasją, z uśmiechem, z wiarą i otwartym sercem na innych ludzi ♥
Rób tak każdego roku, za każdym razem pamiętając, że masz tu swoją misję do wykonania.

Zaczynamy kolejny epizod.
Czekają nas nowe wyzwania, próby i decyzje do podjęcia.
Czekają nas drzwi do lepszego życia, pytanie czy je otworzysz…
Czy się odważysz?

Marcelina Grysztar