in List do

LIST DO MOJEGO PRZYSZŁEGO MĘŻA

at
list-do-mojego-przyszlego-meza

Najdroższy!

Ciekawi mnie to, jak bardzo masz ze mną przerąbane 😀 Każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, że jestem kiepskim materiałem na żonę: dwie lewe ręce w kuchni, bałaganiara, wiecznie roztargniona osoba, leń jakich mało, a do tego wszystkiego, co jakiś czas wpadam na głupie pomysły, które zdarza mi się wprowadzać w życie, a ich skutki? No cóż, bywa różnie.
Skoro zdecydowałeś się na tak szaloną wędrówkę życia i wkopałeś się w małżeństwo ze mną, to kłaniam się nisko i podziwiam, bo będąc szczerym to na pewno będzie bardzo trudny orzech do zgryzienia 😛
Zapewne zdążyłeś już w jakimś stopniu mnie poznać, skoro wciąż jesteś przy mnie, śmiało możemy stwierdzić: to Miłość.
Wierzę, że będziemy ze sobą, póki śmierć nas nie rozłączy.

Zakładając sobie obrączki na dłonie, zdecydujemy się na wspólne życie, dla mnie ten dzień będzie początkiem kolejnej, najważniejszej drogi tu, na Ziemi. Od tej pory rozpoczniemy tworzenie Naszej przyszłości.
Kartka jest pusta, pędzle w naszych rękach, a ja jestem przekonana, że uda nam się namalować najcudowniejszy obraz, który tworzyć będą nasze wspólne przygody, chwile, przeżycia, doświadczenia, smutki, troski, cierpienia, poświęcenia, małe i duże radości, nasze dzieci, nasz dom, nasza rodzina, nasze uśmiechy i łzy, spojrzenia i dotyk, zwątpienie i wiara, bezsilność i nadzieja, wzloty i upadki, kochanie i dziękczynienie, branie i dawanie, obecność i tęsknota…

Mam nadzieję, że Bóg pozwoli nam długo żyć razem w naszym małżeństwie, które cieszyć się będzie nieustannym, prawdziwym szczęściem. Nie wyobrażam sobie chwili, w której Ciebie zabraknie… odchodząc, weźmiesz ze sobą cząstkę mnie, która zawsze będzie przy Tobie, a Ty zawsze w moim sercu. Wiem jak bardzo kruche i nieprzewidywalne jest życie, dlatego proszę Ciebie i siebie samą z przyszłości, abyśmy spędzali jak najwięcej czasu ze sobą. Cieszmy się swoją obecnością, celebrujmy te chwile, kiedy możemy wspólnie po prostu posiedzieć, porozmawiać, pośmiać się, powygłupiać, a nawet kłócić!
Kłóćmy się do woli! 😛
Wiem, jakim jestem uparciuchem i trudnym charakterem, jednak zawsze pamiętajmy o tym, aby wieczorem przed snem pogodzić się, żeby zasypiać w spokoju. Nie chcę niedomówień, nie chcę kłamstwa, nie chcę tajemnic – rozmawiajmy!
Nieważne jak trudno nam będzie, nie zapominajmy o tym.
Wiem, że w życiu potrzebujemy człowieka, z którym będziemy mogli posiedzieć w ciszy i milczeniu, kogoś, kto pomoże i wesprze nas nie słowem, a obecnością, tym, że zwyczajnie przy nas jest. Marzę o tym, abyśmy mogli razem swobodnie milczeć.
Wspomniałam o tym, jak ważna jest rozmowa, czasem jednak dobrze jest powstrzymać się od słów.
„Cisza jest pełnią słowa”,
 cisza zbliża ludzi, warto się w nią wsłuchać i wspólnie odnaleźć w niej spokój i harmonię. 
Bardzo kocham noc, gwiazdy i długie spacery, mam nadzieję, że często na takie chodzimy, że pomimo braku czasu, natłoku obowiązków potrafimy znaleźć na to czas. Jeśli jest inaczej – zmieńmy to. Takie drobnostki mogą mieć spory wpływ na nasze życie. Praca i obowiązki to jedno, ważne, żeby pamiętać o równowadze. Musimy znaleźć czas na odpoczynek, regenerację i chwile tylko dla siebie. Starajmy się w tej codziennej gonitwie całego świata zatrzymać się, chociaż na moment.
Nawet jeśli całymi dniami będziemy od siebie daleko, znajdźmy chwilę pod koniec dnia, aby zapytać o to, jak minął nam dzień, co dobrego nam się dziś przytrafiło, co poszło nie tak… mówmy o naszej (nie)zwykłej codzienności.
Dbajmy o nasz kontakt, o dobrą komunikację. Miłość oznacza zainteresowanie drugą osobą, nieważne czy jesteśmy młodzi, czy już bujamy się w bujakach z siwizną na głowie, zawsze dzielmy się swoimi przeżyciami, to niezwykle ważne. Tym sposobem będziemy cały czas budować więź, która silna nie da się rozerwać byle czemu.

Pragnę mieć w Tobie oparcie, wiedz, że ty we mnie masz je zawsze. Musimy być dla siebie wsparciem i pomocą.
Życie lubi płatać figle czy podrzucać kłody pod nogi, to właśnie w tych najtrudniejszych momentach, ważne jest to, żebyśmy byli ze sobą. W zdrowiu i w chorobie, na dobre i na złe, w biedzie czy dostatku, ważne, że razem.
Jak śpiewa zespół Happysad: Miłość to kiedy jedno spada w dół, a drugie ciągnie je ku górze. 

Chcę przy Tobie stawać się lepszym człowiekiem, niech nasz związek uskrzydla nas oboje.
Zawsze będę Cię dopingować w twoich marzeniach, celach i pragnieniach 😀
Będę motywować, kiedy trzeba i nie pozwolę, abyś się poddał! Obiecuję zaakceptować twoją pasję i nawet jeśli nie będę jej rozumieć, to zawsze będę czuć ciepło w sercu, widząc twój zapał i uśmiech, z jakim spełniasz się w swoim hobby.
Twoje szczęście to moje szczęście 
Proszę Cię, żebyś tak samo akceptował moje zainteresowania, moją szaloną, artystyczną duszę, której chyba nic nie jest w stanie ujarzmić.
Jeśli interesujemy się tym samym, jeśli nadajemy na tych samych falach w kwestii pasji, tym lepiej dla nas 😀
Razem możemy przecież więcej, razem możemy sięgnąć nieba, Bóg powołuje nas do rzeczy wielkich, a w małżeństwie wszystko dodatkowo mnoży się razy dwa!

Nie dajmy się zaplątać w wyścig szczurów, gdzie liczy się tylko kariera i pieniądze. Bądźmy ponad tym wszystkim, niech ważniejsza dla nas będzie pasja i serce włożone w to, co robimy. Jak łatwo jest zatracić się w tej zgubnej gonitwie po puste szczęście, bądźmy silni i odporni!

Pielęgnujmy naszą relację, stale nad sobą pracujmy, musimy ciągle być przygotowani na nieustające zagrożenia, jakie mogą czyhać na nasz związek, na naszą rodzinę i na nasz dom. Jestem przekonana, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko, to potężna tarcza, która będzie nas chronić. Z każdym problemem, słabością, upadkiem dzielmy się z Panem Bogiem, wierzę, że On nas pokrzepi. Żyjąc ze wzrokiem skierowanym ku Najwyższemu, przetrwamy ciężkie chwile, a Nasza miłość będzie obfitować i dawać piękne owoce.

Jako osoba wierząca, marzę o pięknym kościelnym ślubie, gdzie przed najważniejszym świadkiem, jakim jest Bóg, przysięgniemy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską i to, że będziemy ze sobą, aż do śmierci.
Wiele razy zastanawiałam się, co by było, gdybym zakochała się w człowieku innej wiary?
W tym liście tak wiele razy zaznaczam Jego obecność w naszym związku.
Bez względu na to jaka jest Twoja wiara, jakie są twoje poglądy, będę je szanować, proszę Cię o to samo.
Nie będę Cię do niczego zmuszać, nakłaniać na siłę, wbrew twojej woli.
Miłość jednak jest patrzeniem w tym samym kierunku, dlatego modlitwą przepełnioną wiarą i nadzieją, będę prosiła o Twoje nawrócenie, o to, abyś zrozumiał, jak bardzo Bóg Ciebie kocha i że to właśnie On sprawił, że jesteśmy razem.

Często mówi, się, że życie po ślubie jest już tylko gorsze, staje się nawet więzieniem. Nie pozwólmy na to!
Nie chcę, żeby sam fakt życia w małżeństwie coś zmienił.

Zawsze pozwalajmy sobie na odrobinę szaleństwa!
Ryzykujmy, odważmy się na coś niedorzecznego, wyjedźmy w daleką podróż moim wymarzonym mustangiem (teraz w moim sercu rodzi się cicha nadzieja, że podzielasz moją miłość do nich :P).
Spełniajmy swoje najskrytsze marzenia, zwłaszcza te abstrakcyjne.
Dużo się uśmiechajmy, bo na starość, kiedy uroda przeminie, zostanie nam tylko (i aż!) właśnie ta radość i ten błysk w oczach, chyba pora zaznaczyć, że nie planuję spokojnej starości 😀
Zawsze przywiązywałam sporą uwagę do poczucia humoru, śmieję się, że moja definicja ideału faceta brzmi: Wariat, który zawsze będzie wywoływał rogala na mojej twarzy, ktoś przy kim nie będę mogła się nudzić!
Jestem wręcz pewna, że właśnie taki jesteś ♥
Uwielbiam się śmiać i chcę z Tobą móc śmiać się ze wszystkiego, głupawki jak najbardziej wskazane!
Do życia trzeba właśnie tak podchodzić – optymistycznie 😀
Tańczmy, bawmy się, czerpmy z życia jak najwięcej – żyjmy na pełnej petardzie, tak żeby czuć prawdziwe szczęście i spełnienie, właśnie teraz jest nasz czas, nie jutro, nie za rok – TU i TERAZ.

Z góry przepraszam za wszystko. Przepraszam, że daleko mi do idealnej żony, że nie potrafię gotować pysznych niedzielnych obiadków, że często działam impulsywnie i zanim pomyślę, powiem o parę słów za dużo, przepraszam za to, że nie zawsze jestem wystarczająco silna, że zapominam o ważnych rzeczach, że nieraz ranię Cię słowem bądź czynem, że nie jestem w stanie poświęcić Ci tyle czasu, ile bym chciała, że robię głupstwa, że nie zawsze Cię rozumiem, że sprawiam problemy, że jestem zazdrosna, że brakuje mi zaufania, że…
Po prostu przepraszam za wszystko, co złe z mojej strony.
Wiele razy będziesz musiał wykazywać się sporą cierpliwością do mnie, ale nie zapominaj, że zawsze się staram, że wybaczam, że jestem, że kocham – mocno i wiernie.

Myśl, jaka teraz krąży po mojej głowie, pisząc ten list, jest nieco śmieszna. Zastanawiam się czy już zdążyłam Cię poznać, czy dopiero spotkamy się gdzieś w przyszłości, w odpowiednim miejscu i czasie.
Jedno jednak wiem już teraz: Bardzo Cię kocham. 
Nie wiem, ile słów z tego listu pokrywa się z prawdą, teraz kiedy po latach czytasz Mój Drogi te słowa.
Wiem, że życie nie jest kolorowe i zdaję sobie sprawę, jak ciężko nieraz nam będzie.
Jestem jeszcze młodą dziewczyną, która uciekając myślami w przyszłość, snuję wyobrażenia o swoim małżeństwie. Prawdę mówiąc, nie wiem, do czego powołał mnie Bóg, czy na kartach mojego życie wpisane jest małżeństwo.
Skoro czytasz te słowa w przyszłości, a ja zaglądam Ci przez ramię, patrząc, co kiedyś siedziało w mojej głowie, widocznie stało się tak, że mam męża, a ty nieco szaloną żonę.
Ciekawe ile razy zaśmiałeś się, czytając niektóre słowa, ile razy łapałeś się za głowę? 😀
Czy coś się w Tobie poruszyło, czy coś sobie uświadomiłeś, czy po tym liście coś się zmieni?

Czy nasze życie wygląda, chociaż podobnie do tego z moich marzeń?

Bez względu na to, co przyniosła nam przyszłość, pamiętaj, żeby w naszych sercach zawsze królowała miłość.
Ona silniejsza jest niż śmierć, bez niej człowiek usycha, jak kwiat bez wody.
Dorzucajmy do ogniska naszego związku drewienka, jakimi są: serce, prawda, uśmiech, bezinteresowność, zainteresowanie, zaangażowanie, współczucie, wiara, nadzieja i zaufanie.
Darzmy się szacunkiem i zrozumieniem, akceptujmy w pełni, razem z wszystkimi naszymi dziwactwami, wadami i słabościami.
Nie chodzi o ideał, perfekcję, chodzi o MIŁOŚĆ.
Tę najprawdziwszą.
Niech Święty Józef czuwa nad Tobą, a nad Nami Matka Boska.
Z wiary czerpmy siłę, aby walczyć z przeciwnościami.
Jeżeli Bóg obdaruje nas potomstwem, wychowajmy je przede wszystkim na dobrych ludzi. Przekażmy im najważniejsze wartości, stwórzmy dla nich dom pełen ciepła i bezpieczeństwa.
Troszczmy się nawzajem o siebie, zawsze stawiajmy dobro i szczęście drugiej osoby wyżej niż własne.
Przede wszystkim bądźmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi.
Kończąc mój list przytoczę piękne słowa Jana Pawła II:

Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.

Dziękuję, że jesteś.

Kocham Cię, Twoja Żona.

Marcelina Grysztar